Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

MŁYN BRACI KRAUSSE

ul. Działkowa 45

            Na wschód od staromiejskiego wzgórza, pomiędzy dzisiejszymi dzielnicami Kalinowszczyzna i Tatary znajduje się jeden z najstarszych zakładów przemysłu spożywczego na Lubelszczyźnie – dawny młyn braci Krausse, obecnie należący do firmy Lubella S. A.

 


 

Początki młyna 

           Historia młyna na Tatarach jest bardzo długa. Przypuszcza się, że tego typu obiekt mógł już tu istnieć na początku XIV wieku, jeszcze przed nadaniem Lublinowi prawa lokacyjnego w 1317, przy okazji którego książę Władysław Łokietek zezwolił wójtowi lubelskiemu na urządzenie dowolnej liczby młynów i stawów w granicach miasta. Tereny te, łącznie z Tatarami, były niegdyś własnością królewską, wchodzącą w skład starostwa lubelskiego. Młyn nie tylko produkował mąkę dla miasta i przynosił dochody dla skarbu państwa. Lokacja tego obiektu była od początku dobrze przemyślana i miała charakter strategiczny. W jego pobliżu znajdowały się dopływy rzek Czerniejówki i Czechówki do Bystrzycy, w miejscu których utworzono Wielki Staw Królewski. W razie zagrożenia najazdem za pomocą systemu kanałów, przepustów, śluz i urządzeń spiętrzających można było skierować ogromne ilości wody na obszary przed murami obronnymi, które stawały się niedostępne dla wroga.

            Od momentu nadania Lublinowi praw miejskich w zachowanych dokumentach jeszcze kilkukrotnie wspomina się o pozwoleniach dotyczących budowy młynów, nie potwierdza się jednak, czy informacje te dotyczą akurat między innymi młyna na Tatarach. W 1358 Kazimierz Wielki wydał pozwolenie Mikołajowi Młynarzowi na budowę dwóch młynów Lublinie: jednego pod zamkiem, drugiego na stawie pod miastem. Obie budowle Mikołaj otrzymał w dzierżawę dziedziczną oraz został zobowiązany do ich utrzymania oraz wykonywania niezbędnych napraw. W dokumentach w 1463 wymieniony został młyn wielki królewski w Lublinie nad Bystrzycą, poniżej którego położony był folwark Żydowskie.


 

Wiek XVI

            Najstarszym zachowanym dokumentem potwierdzającym jednoznacznie obecność młyna na Tatarach jest przywilej wydany przez króla Zygmunta I w 1532 roku. Sześć lat później Jan Feifer wzniósł w tym miejscu młyn – papiernię. Grunty te należały do starostwa, lecz właściciel na mocy przywileju otrzymał dodatkowo prawo do dochodu w wysokości stu florenów w złocie. Kwota ta miała być przeznaczana na pokrycie kosztów funkcjonowania młyna, niezbędnych napraw urządzeń, utrzymanie pracowników i rodziny. Mechanizm młyna był wówczas jednym z największych w Polsce, złożony z czterech kół stępnych.

            W 1564 starosta lubelski Jan Tęczyński zarządził lustrację Tatar wraz z młynem w celu ustalenia opłaty dzierżawnej. Zapisano wówczas, że pierwsza papiernia zgorzała za pierwszego papiernika1, co może znaczyć, że Jan Feifer już nie żył, a być może zginął w czasie pożaru. Ponieważ nie miał synów, zakład trafił w ręce jego czeladnika Tomasza Wąsa, który ożenił się z jedną z dwóch córek Feifera. Po otrzymaniu od króla nowego przywileju w 1570 oraz kwoty 2 200 florenów na odbudowę, Wąs nie tylko na nowo uruchomił młyn – papiernię, ale także znacznie ją rozbudował i zmodernizował. Na podstawie wykonanej lustracji udało się ustalić, jak wyglądała ta zabudowa w 2. połowie XVI wieku. Na działce otoczonej murem stał murowany trzypiętrowy budynek ze średnimi i dużymi izbami oraz sypialniami, z komorami dostatecznemi i wygodnemi2, drugi obiekt z warzelnią, klejarnią, płuczkarnią i murowanym sklepem oraz drewniane budynki gospodarcze. Wszystkie zabudowania były kryte dachówką, a ich stan oceniono na nowy i dobrze wykończony. W dokumentach wspomniano również o ogrodzie oraz zanotowano, że czynsz w 1570 wynosił 20 grzywien i cztery ryzy papieru.


 

Wiek XVII

           Opis zabudowy nazwanej officyna papiracea potwierdza widok Lublina uwieczniony w miedziorycie Brauna i Hogenberga Civitates Orbis Terrarum z 1618 roku.

            Około 1600 zmarł Tomasz Wąs, a dzierżawę przejął jego syn Adam, o czym mówi kolejna lustracja z 1602 roku. Młyn musiał wówczas przynosić duże dochody i dobrze funkcjonować, ponieważ nałożono na niego dodatkowy podatek na uposażenie lubelskiego kasztelana. Papier produkowany w młynie – papierni na Tatarach, był sygnowany znakiem wodnym, najczęściej herbem Lewart, którym posługiwali się Firlejowie, dziedziczni starostowie lubelscy. Wyroby te można było również rozpoznać po filigranie przedstawiającym herb Lublina – koziołka.

            Okres świetności zakładu zakończył się wraz z potopem szwedzkim. W 1649 dokonano niekorzystnej dla papierni rewizji przywilejów, która pogrążyła ją w długach. W 1660 zanotowano, że właściciele (wówczas już syn Adama Wąsowicza i prawnuk Jana Feifera, również Adam) nie wywiązują się ze swoich zobowiązań i ani papieru, ani pieniędzy nie dają3. Rok później, na mocy decyzji starosty Mikołaja Firleja z Dąbrowicy, dzierżawę młyna – papierni oraz sąsiedniego Słomianego Rynku przekazano Baltazarowi Trembińskiemu. W 1672 zabudowania na Tatarach strawił wielki pożar. Większość budynków spłonęła, a pozostałości wyposażenia zostały rozkradzione. Papiernia i młyn, będące w stanie ruiny nie podniosły się z upadku przez kilkadziesiąt kolejnych lat.


 

Wiek XVIII

            W połowie XVIII wieku na Tatarach funkcjonowały cztery inne młyny rzeczne. W 1774 Sejm wydzierżawił nieruchomości starostom na kolejne pięćdziesiąt lat. Lubelskie starostwo przeszło wówczas pod zwierzchnictwo podkomorzego koronnego Wincentego Potockiego. Dokumenty z tego czasu wspominają o wielkim młynie z karczmą i browarem, dzierżawionym przez Berka Józefowicza. Po rozbiorach nieruchomości starostw przeszły na własność tzw. dóbr narodowych, do których dołączono skonfiskowane po powstaniach majątki szlacheckie i kościelne. Na mocy carskich ukazów w podziękowaniu za specjalne zasługi, część ziem ofiarowano na własność lub w dzierżawę. W taki też sposób właścicielem ziem dawnego starostwa wraz z folwarkiem Tatary i Kalinowszczyzna zostali rosyjski generał jazdy hr. Adam Ożarowski i gen. Teodor hr. Rüdiger. Wkrótce prawo do wieczystej dzierżawy młyna i folwarku Tatar, zamienione na akt własności, otrzymał zarządca Emanuel Graff.


 

Wiek XIX

            W 1874 młyn został sprzedany przez ówczesnego właściciela Tatar – Władysława Graffa, syna Emanuela, który w tym samym roku rozpoczął w sąsiedztwie budowę murowanego dworku. Obiekt zakupili bracia Edward i Henryk Krausse, wcześniej sprzedając młyny w Kozienicach i Szydłówku. Po 1880 zbudowano nowy kanał i budowle spustowe, umocniono brzegi oraz zamontowano turbinę wodną o mocy 200 KM, która połączona z maszyną parową wspomagała napęd młyna. Wzniesiono również nowy murowany budynek młyna według projektu firmy Ganz et Comp. z Budapesztu, z zastosowaniem urządzeń do mielenia systemu węgierskiego. Zastosowanie nowoczesnej technologii sprawiło, że młyn na Tatarach stał się najlepiej prosperującym tego typu zakładem w kraju. Inne młyny nie były w stanie konkurować z wyrobami braci Krausse, wobec czego musiały zmienić sposób produkcji, naśladując lubelski zakład. Młyn miał pięć złożeń kamieni, jedenaście podwójnych żelaznych walców, cztery walce pierścieniowe wprowadzane w ruch największą w kraju turbiną wodną o mocy 120 KM. W ciągu roku mielono 10 000 ton pszenicy. Do młyna doprowadzono bocznicę kolejową z drewnianym mostem na Bystrzycy, przy której wybudowano magazyn. W 1894 Edward Krausse odsprzedał swoje udziały bratu Adolfowi. Od tego czasu firma funkcjonowała pod nazwą Adolf i Henryk bracia Krausse.


 

Wiek XX

            Podczas organizowanej w 1901 w Lublinie Krajowej Wystawy Rolniczej bracia Krausse zaprezentowali swoje przedsiębiorstwo, budując pawilon w kształcie młyna. Firma została nagrodzona złotym medalem za tzw. złoty luksus, czyli całokształt młynarskiej produkcji, a w Księdze Pamiątkowej Wystaw Lubelskich zawarto jej szeroki opis. Młyn zatrudniał sto osób, wyłącznie tylko pochodzenia krajowego do pracy przy głównej produkcji, w kuźni, stolarni i administracji. Pracownicy posiadali możliwość bezpłatnego leczenia u lekarza, a także aptekę i szpital. Od 1884 ubezpieczani byli od kalectwa w Towarzystwie Rosya w stosunku tysiąckrotnym do dziennego wynagrodzenia. Urządzenia młyńskie napędzane były trzema turbinami o mocy 180 KM i maszyną parową o mocy 75 KM, uruchamianą tylko w przypadku braku wody. Z okazji wystawy, przy współpracy z Henrykiem Łopacińskim, Henryk Krausse wydał na własny koszt kopię najstarszego widoku miasta Lublina z 1618 autorstwa Brauna i Hogenberga, na którym widoczny był młyn na Tatarach.

            W 1908 wybuchł pożar, zaprószony przypuszczalnie przez strajkujących pracowników. Jeszcze w tym samym roku młyn odbudowano, nadając mu przy tym znacznie okazalszy wygląd. Na szczycie umieszczono daty 1881 i 1908 oraz sentencję, która niestety się nie zachowała i nie można jej odczytać nawet na archiwalnej fotografii. Cztery lata później na terenie zakładu od południa wzniesiono budynek kaszarni oraz willę mieszkalną dla właścicieli. Rodzinna firma była modernizowana i powiększana. Z czasem wprowadzono elektryczność oraz transport samochodowy. W latach 30. XX wieku podczas obniżania lustra Bystrzycy i osuszania zalewowych terenów (dawny Wielki Staw Królewski) zlikwidowano historyczne spiętrzenie wody przy młynie.

            Po wybuchu II wojny światowej młyn nadal pozostawał w rękach rodziny Krausse. Firmą zarządzało wówczas dwóch synów spośród siedmiorga dzieci Adolfa i Wilhelminy Krausse: najstarszy Jan oraz najmłodszy Edward. Pozostali dwaj synowie: Henryk Kazimierz i Piotr, chociaż posiadali udziały, nie interesowali się przedsiębiorstwem ani też nigdy nie założyli własnych rodzin, a córki: Wanda, Stanisława i Aniela wyszły za mąż. W 1941 w krótkim odstępie czasu zmarli Jan i Henryk Kazimierz, który na mocy testamentu swój majątek, w tym udziały w młynie, przekazał siostrzeńcowi Lucjanowi Skoczyńskiemu, synowi Wandy Skoczyńskiej z domu Krausse oraz Ewangelicko – Augsburskiej Gminie w Warszawie na cele oświatowe. Jan Krausse, bardzo zaangażowany w prowadzenie rodzinnej firmy, swoje udziały podzielił pomiędzy żyjące rodzeństwo: Edwarda oraz Stanisławę Kepler, pominąwszy obdarowanych już Skoczyńskich. Do jego majątku zaliczała się także kamienica przy ul. Żwirki i Wigury oraz nieruchomość przy ul. Zielonej.

Produkcja mąki i kasz była wówczas bardzo zaawansowana. O pracy we młynie tak opowiadał pan Edward Krausse (syn):

            Młyn pracował na okrągło przez całą dobę. Pracownicy przychodzili na zmiany - od 6.00 do 2.00, od 2.00 do 10.00 i od 10.00 do 6.00. Już za okupacji było ponad 300 pracowników. Chłopi przywozili zboże, sprzedawali i pobierali z kasy pieniądze, pracownicy zdejmowali to zboże do magazynów, a znowu mąkę wywozili albo wagonami albo wozami czy platformami. Mąkę kupowali piekarze polscy i żydowscy, sklepy... przychodził do kasy, opłacał jaki chciał gatunek maki... Było kilkanaście gatunków mąki, „cztery zera złote", „GG", czy manna z kaszkowych. Ojciec zarządzał młynem, ale było też wielu pracowników. Zboże potrzebuje kilkunastu obróbek. Najpierw czyszczenie, potem zgniecenie, żeby z rowka wydłubać te nieczystości, bo każde ziarnko ma rowek i tam się gromadzą nieczystości, więc pobieżne zgniecenie tego na walcach powodowało, że ten rowek się pogłębił i wysypywały się z niego te brudy i to była pierwsza mąka jaką uzyskiwało się po odsianiu tego ziarna i to była mąka pastewna, to szło dla bydła. Później były następne zgniecenia i odsiewane poszczególne mąki, no i tak aż do wymielania otrąb. Mniej więcej w środkowych stadiach zgniatania uzyskiwało się najczystszą mąkę. Otręby to jest ta powłoka ziarnka, ją się całkiem na płasko zgniecie i odsieje.

            Jeżeli chodzi o młyńską branżę, to na czyszczalni pracował „koper". Obsługiwał czyszczalnię zboża. Byli młynarze różnej klasy. Każde piętro miało swojego zmiennika, który obsługiwał walce. To się nazywało „zichtry". Młyn był wodno-parowy. Była turbina wodna i parowa maszyna i to razem musiało grać. Było kilkanaście wagonów przerobu na dobę. Bystrzyca była zatrzymana, było stawidło, zatrzymanie i tędy woda płynęła na turbiny i kręciła turbiny. Młyn składał się z Magazynu, później był młyn, kaszownia, tam się kaszę robiło. Z pszenicy się robi mąkę pszenną, z żyta żytnią, z jęczmienia się robi kaszę jęczmienną z gryki – tatarczaną, i różne gatunki są zbóż, z różnych się robi różne mąki i różne kasze. Kasza to jest obłuskana z wierzchu ta skorupka i zawartość środka to jest kasza. Młyn był pięciopiętrowy. W środku była czyszczalnia zboża, była ogniotrwała klatka schodowa, żelazne wszystko i stopnie i poręcze itd. obudowane wszystko betonem, a dalej to już był młyn, a tutaj była przerwa i wagony wjeżdżały między te przerwy. Były szyny przeprowadzone i miały one połączenie z całym węzłem kolejowym.4

            Władze Generalnej Guberni traktowały rodzinę Krausse łagodnie, mając nadzieje, że wkrótce zadeklarują oni swoją przynależność do narodu niemieckiego, co jednak nigdy nie nastąpiło. Podczas bombardowania miasta we wrześniu 1939 uszkodzeniu uległ most kolejowy z bocznicą, co uniemożliwiło przejazd ciężkich lokomotyw z wagonami załadowanymi zbożem i mąką. Po pokonaniu wielu trudności Edward Krausse zdobył fundusze i pozwolenie od władz okupacyjnych na budowę nowego mostu.

            Kraussowie zawsze czuli się Polakami i ewangelikami, dając temu liczne dowody. Edward Krausse przekazywał mąkę Antoninie Grygowej, która piekła chleb dla więźniów Majdanka oraz dostarczała go ukrytym w lasach oddziałom. Jego syn (również Edward), ukrywał się na terenie zakładu przed Niemcami i działał w strukturach podziemnych jako wywiadowca – obserwował transporty wojskowe na bocznicy i przekazywał raporty. Wspólnie z krewnym Lucjanem Skoczyńskim, synem Wandy Skoczyńskiej z domu Krausse, ukrywali tam rannego partyzanta. Rozległa zabudowa i skomplikowany system urządzeń młyńskich sprawiły, że na terenie przedsiębiorstwa znajdowało się wiele trudno dostępnych zakamarków i kryjówek. Niestety w styczniu 1944 Niemcy otrzymali donos, w wyniku którego partyzant został rozstrzelany, a młody Edward Krausse musiał uciekać do lasu.


 

Czas po II wojnie światowej

            Po zakończeniu wojny młyn został upaństwowiony i przejęty przez Przedsiębiorstwo Państwowo – Spółdzielcze. Po powodzi w 1964 uregulowano Bystrzycę i zlikwidowano kanał doprowadzający wodę do zakładu. Tym samym młyn zamieniono na elektryczny. W 1970 rozebrano most kolejowy na Bystrzycy i zlikwidowano bocznicę. Jej przebieg do dziś można odczytać z łatwością na mapach Lublina, wyznaczają go drogi dojazdowe oraz granice działek na Tatarach i Bronowicach. W 1995 nieruchomości przejęło Okręgowe Przedsiębiorstwo Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego. Obecnie budynek użytkuje Lubella S.A., kontynuując wielowiekową tradycję młynarską.


 

Wyląd młyna

           Zabudowania młyna braci Krausse są łatwo rozpoznawalne w panoramie dzielnic Kalinowszczyzna i Tatary. W centralnej części nieregularnej, ogrodzonej działki wznosi się murowany i otynkowany, założony na planie prostokąta, pięciokondygnacyjny budynek młyna z sześciokondygnacyjnymi dwiema osiami północnymi, przekryty dwuspadowym dachem. Elewacje budynku rozczłonkowane zostały osiami prostokątnych okien, ujętych od góry w opaski ze zwornikami oraz szerokimi pasami lizen, boniowanych na wysokości parteru. Na osi fasady od strony zachodniej widoczny jest szczyt zwieńczony odcinkiem łuku i podzielony na dwie płyciny, w których umieszczono daty 1881 (budowa młyna przez braci Krausse) oraz 1908 (odbudowa po pożarze). Niesymetryczną ścianę szczytową wyciągniętą poza koronę murów posiada również elewacja południowa. Do głównego budynku na osi północ – południe przylegają zadaszenia punktów ekspedycyjnych i przybudówki, łączące młyn z północnym magazynem i kaszarnią od południa. Od wschodu do młyna przylegają dobudówki kryte spłaszczonymi dachami, na części elewacji boniowane.

            Murowany i otynkowany magazyn założony jest na planie prostokąta i przekryty dwuspadowym dachem. Krótsze elewacje szczytowe zostały opracowane podobnie jak elewacje młyna: pięć osi prostokątnych, wielokwaterowych okien zostało podzielonych lizenami. Na parterze po obu stronach znajdują się duże otwory wjazdowe. W górnej części wschodniej elewacji widoczna jest data 1899.

            Analogiczne dekoracje posiada czterokondygnacyjny budynek kaszarni, założony na planie prostokąta i przekryty dwuspadowym dachem. Artykulację elewacji stanowią lizeny i osie prostokątnych wielokwaterowych okien zwieńczonych od góry opaskami ze zwornikami. Wschodnia i zachodnia elewacja zamknięta jest trójkątnymi szczytami, w których widoczne są okrągłe płyciny ograniczone profilowanymi okręgami. W płycinie od strony fasady umieszczono datę 1912.

            Poza ogrodzonym terenem, na końcu ul. Działkowej znajduje się dawna willa właścicieli, utrzymana obecnie w dobrym stanie. Dwukondygnacyjny budynek mieszkalny założony na planie prostokąta i przekryty czterospadowym dachem otrzymał ciekawą, reprezentacyjną fasadę od północnego zachodu. Na osi głównej umieszczono wejście z portykiem na dwóch kolumienkach wspierających obszerny taras, poprzedzonym szerokimi schodami z otynkowaną balustradą. Na wysokości tarasu widoczna jest facyjata z drzwiami i oknami zamkniętymi od góry łukiem. Nad nimi umieszczono datę 1912. Na ściętych narożach umieszczono wydatne ryzality z oknami. Okna parteru posiadają profilowane opaski okienne. Na uwagę zasługuje dekoracja okien piętra: pod szerokimi, trójdzielnymi otworami znajdują się duże podokienniki w formie płycin wypełnionych pionowymi żłobieniami (na przemian dłuższymi i krótszymi) oraz poziomej falistej wstęgi ze żłobkami. Ponadto, na wysokości zakończenia okien parteru na całej elewacji widoczny jest poziomy dekoracyjny pas wypełniony żłobkowaniem oraz w górnej części fasady pas wypełniony motywem kratki. Według relacji Edwarda Krausse, pierwotnie w willi znajdowało się dziesięć pokoi, a budynek posiadał ogrzewanie, elektryczność i kanalizację. Obok znajdowała się stajnia na dwadzieścia koni i bryczkę oraz pięć innych domów dla pracowników administracyjnych i kierowników.

            Spośród budynków wzniesionych przez rodzinę Krausse zachowała się jeszcze dawna murowana kuźnia ze stolarnią na południe od młyna, dziś pełniąca funkcje magazynowe i mieszkalne. Jednopiętrowy budynek kryty dwuspadowym dachem nie posiada żadnych elementów dekoracyjnych.

            Na trasie dawnej bocznicy kolejowej znajduje się jeszcze murowany z czerwonej cegły obiekt, założony na planie wydłużonego prostokąta. Jest to pozostałość po rampie przeładunkowej i magazynach młyńskich. Częściowo przebudowane i otynkowane zabudowania wykorzystywane na magazyny znajdują się dziś na terenie zamkniętej posesji. Na nieotynkowanych elewacjach można jeszcze dostrzec ślady po zamurowanych otworach okiennych, zamkniętych odcinkiem łuku.


 

Dzień dzisiejszy

           Młyn na Tatarach działa z powodzeniem po dzień dzisiejszy pod szyldem znanej marki Lubella S.A., ale historia rodzinnego, wieloletniego przedsiębiorstwa rodziny Krausse zakończyła się w 1948, z chwilą przejęcia całej nieruchomości wraz z wyposażeniem przez Polskie Zakłady Zbożowe. Spadkobiercy braci Krausse nigdy nie podpisali protokołu przekazania majątku na rzecz Skarbu Państwa, uznając te działania za bezprawne. Pan Edward Krausse wspominał, że młyn do ostatniej chwili pracował w rękach rodziny bez zarzutu, była dobra organizacja poszczególnych wydziałów oraz wydajność5. W powojennej Polsce mąka była towarem podstawowym i niezbędnym. Kształtująca się wówczas władza ludowa musiała mieć przemysł spożywczy (a przede wszystkim cukrowniczy i młynarski) pod kontrolą, aby móc sterować dystrybucją podstawowych produktów spożywczych (wydawanie kartek). Niestety do dziś majątek nie wrócił do prawowitych właścicieli.


 

Bibliografia

Album lubelski. Wędrówki po dawnym i współczesnym mieście, red. L. Dulik, W. Golec, Lublin 2009

Dylag B., Kubiszyn M., Fragmenty relacji świadka historii, pana Edwarda Krausse, zarejestrowanej w ramach programu Historia Mówiona w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”, 28.02.2000, http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/docmetadata?id=33725, dostęp 18.04.2016

Kseniak M., Młyn zwany papiernią Adolfa i Henryka Braci Krausse, „Na Przykład” 1995, nr 29

Michalska G., Młyn braci Edwarda i Henryka Krausse przy ul. Działkowej 45, [w:] Czerepińska J., Michalska G., Studziński J., Katalog architektury przemysłowej w Lublinie, t. I cz. II, Lublin 1995 (maszynopis opracowany na zlecenie Państwowej Służby Ochrony Zabytków, w posiadaniu Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie)

Mikulec B., Wśród pionierów polskiego przemysłu [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, red. T. Radzik, A. Witusik, Lublin 1997

Plisiecki P., Młyny wodne w województwie lubelskim (do schyłku XVI wieku), Lublin 2015

1 M. Kseniak, Młyn zwany papiernią Adolfa i Henryka Braci Krausse, „Na przykład” 1995, nr 29.

2 J.w.

3 J.w.

4 B. Dylag, M. Kubiszyn, Fragmenty relacji świadka historii, pana Edwarda Krausse, zarejestrowanej w ramach programu Historia Mówiona w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”, 28.02.2000, http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/docmetadata?id=33725, dostęp 18.04.2016

5 M. Kseniak, Młyn zwany papiernią Adolfa i Henryka Braci Krausse, „Na Przykład” 1995, nr 29